Gdy w sobotę wstałam ok. 8 zabrałam się za sprzątanie, czas jaki to robiłam do aż do 11, bo potem godzinkę sobie poleżałam i zrelaksowałam się.
Wiktoria moja przyjaciółka przyszła ok. 13: 30, żeby mi pomóc wszystko porobić. Czasu miałyśmy niewiele, a ja już padałam w histerię, bo nie jest nic prawie przygotowane, bo to jedzenie nie powykładane, tort nie dokończony, brak 80 balonów napompowanych, brak serpentyny i co najważniejsze brak 2 połowy "zabaw'' co będziemy robić. Na szczęście wyrobiłyśmy się ze wszystkim, ale nie ukrywam, że łezka mi nie poleciała.
Gdy nastała 16, dzwonek zadzwonił, a gdy ja otworzyłam drzwi za nimi znalazłam : Dominikę, Weronikę, Olę, Dorotę, Kamilę. Teraz była nas 7. Dziewczyny przyniosły mi wielki karton, na prawdę wielki był jak 3/4 mojego ciała. Znajdowało się tam mnóstwo pociętych gazet, papierów itd. oraz cukierki do szukania wpośród tego wszystkiego.
Papier z cukierkami pomieszanymi w który zangażowały całą szkołę. Nie zrobiłam zdjęcia, ale na zewnątrz tego pudła były napisy chińskie coś w stylu '' dla dominiki z poczty''. I był zapakowany w papier, ale gdy go zdarłam, zobaczyłam karton po pralce, oczywiście zaraz wtrącił się głos mojego taty '' popatrz 2 pralkę dostałaś na swoje wszystkie ciuchy'' niestety to był nie pierwszy czy ostatni jego komentarz. Pomiędzy tym papierem znajdowały się prezenty. To był cudowny wielki prezent :*
Jeśli mi nie wierzysz, cofnij się do filmiku to zrozumiesz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz